26.01.2012 7:07
MŁODA, ZDOLNA I TWÓRCZA, czyli rozmowa z Adą Miller
Tegoroczna maturzystka z LO im. Mieszka I z Oddziałami Integracyjnymi. Znana przede wszystkim jako żeglarka. Zdobywczyni wielu tytułów, najczęściej... wicemistrzowskich i Polski i województwa. Gra na gitarze basowej i jak sama mówi o sobie – najmniej śpiewa.
Twoja przygoda z żeglarstwem zaczęła się...
W mojej rodzinie wszyscy pływali, tata, bracia, to dlaczego ja miałabym być gorsza? Mama co prawda mało pływa, ale to ze względów zdrowotnych, za to propaguje piosenki o tematyce morskiej i żeglarskiej. Natomiast ja miałam chyba z pięć lat jak tata wziął mnie na jacht. Bardzo mi się to spodobało. Potem, jak powstał klub UKS „KEJA”, to od samego początku zaczęła regularnie trenować. I tak mi zostało do dzisiaj.
Pływasz, ścigasz się na łódkach – boisz się wody?
Tak. Mimo wszystko się boję. Nie mam takiego panicznego odczucia strachu, ale woda nie zawsze jest spokojna. Jednak nigdy nie można być pewnym aż do końca czy wytrzyma sprzęt. Wiadomo, że na regatach jest asekuracja i mamy kamizelki ratunkowe. Mimo wszystko się boję, kiedy mocniej wieje. Myślę, że im więcej będę trenować, tym mniej będę się bała.
Miałaś szczęście?
Na mistrzostwach Polski klas nieolimpijskich w 2008 roku. Wtedy przyszedł biały szkwał – nagły, porywisty wiatr, którego nie zwiastują burzowe chmury. Przychodzi nagle z jasnego nieba. Na wodzie było bardzo dużo łódek, bo trwał jeden z biegów. Wtedy bardzo się przestraszyłam i z pewnością nie zapomnę tego do końca życia. Oczywiście zaraz znaleźli się obok nas ratownicy. Doznałam wówczas drobnej kontuzji i pewno dlatego zajęłam dopiero trzecie miejsce wśród dziewcząt.
Za największy swój sukces uważasz...
Właśnie na tych mistrzostwach Polski, o których mówiłam i chyba podczas regat szczecineckich, kiedy zajęłam ogólnie III miejsce, ale I spośród dziewcząt. Tam starowali najlepsi młodzi żeglarze z kilku województw.
Więcej w papierowym wydaniu gazety.

Imieniny: Małgorzaty, Marty, Nikifora