Przypomnijmy więc, że właściwością tego ministra było kierowanie działem administracji rządowej gospodarka morska, obejmującym sprawy: transportu morskiego i żeglugi morskiej, obszarów morskich, portów i przystani morskich, RYBOŁÓWSTWA MORSKIEGO I RACJONALNEGO KORZYSTANIA Z ŻYWYCH ZASOBÓW MORZA oraz ochrony środowiska morskiego. Dwaj ministrowie narządzili się, oj narządzili: od 5 maja 2006 r. do 16.11.2007 roku. I na tym koniec. Rada Ministrów życzliwie kompetencje podzieliła pomiędzy Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwo Infrastruktury. Teraz rybołówstwem „opiekuje się” wiceminister w ministerstwie od wsi – Kazimierz Plocke.
I z tymże właśnie ministerstwem w sprawie ryb łowienia nie ma porozumienia, które chcieliby zawrzeć wszyscy członkowie Związku Rybaków Polskich i ci niezrzeszeni rybacy też. Powodem kilkuletnich już sporów są limity połowowe narzucone nam (Polsce) przez UE. Ledwie skończyła się „trójpolówka odławiania dorsza”, to na ten rok wydane zostały wytyczne ograniczające aż o 50% połowy łososia i o 20 % połowy śledzia.
Więcej w papierowym wydaniu gazety
© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów bez zgody redakcji zabronione.
www.wyspiarzniebieski.pl