W Świnoujściu były wówczas dwie przychodnie zdrowia – przy ul. Dąbrowskiego dla cywilów i wojskowa na ul. Komandorskiej. Po wprowadzeniu w życie ustawy z 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych z środków publicznych, powstały cztery poradnie medyczne. Każdy pacjent miał prawo zapisać się do jednej z nich i wybrać swojego lekarza. Każda z tych poradni wypracowywała własny system rejestracji pacjentów, a także wypisywania recept na stałe leki. W niektórych można było zostawić w rejestracji kartkę z nazwiskiem i nazwą leków na przewlekłe schorzenia. Ten sposób bardzo pacjentom odpowiadał. Jednak efektem takiego systemu było to, że lekarz widział pacjenta rzadko, nie miał bieżących informacji o jego stanie zdrowia. Z tego też powodu powrócono do wizyt w gabinecie lekarskim niezależnie od tego czy przedłużamy leki, czy potrzebujemy bieżącej porady.
- Wizyty związane z badaniami lekarskimi, czy przedłużenie leków jest jednym z elementów porady lekarskiej. Nie ma czegoś takiego jak wejście do gabinetu po wypisanie recepty. Jest to wizyta związana z poradą, rozmową, wywiadem i ewentualnym zbadaniem pacjenta. Tak powinno być. Pacjenci często to odbierają jak tylko wystawienie recepty. Czasami lekarzowi wystarczy zobaczenie jak pacjent wchodzi od drzwi, jak się zachowuje, jakie jest jego zadowolenie z dotychczasowego leczenia. Wystarczy zamienić z pacjentem dwa trzy zdania
- uważa G. Koss.
Zdaniem naszego rozmówcy problem lekarzy to zbyt mało czasu poświęcanego pacjentom. W ciągu ostatnich lat nie przybyło lekarzy w Świnoujściu, a wręcz ich ubywa. Społeczeństwo starzeje się i wymaga coraz większej opieki lekarskiej. Większa dostępność do lekarzy powinna być rozwiązana właśnie poprzez zwiększenie ich liczb.
Więcej na ten temat w najbliższym papierowym wydaniu „Wyspiarza niebieskiego"
© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów bez zgody redakcji zabronione.
www.wyspiarzniebieski.pl