Komisja Europejska ds. Rybołówstwa zwiększyła limity połowowe dorszy o 15 % na stadzie wschodnim i o 6 % na stadzie zachodnim. Rybacy będą więc mogli odłowić ponad 15 tys. ton. Jednak od polskiego limitu połowowego na przyszły rok zostanie odliczone 2, 4 tys. ton dorszy, co jest kolejną ratą kary za przełowienie tego gatunku w 2007 r.
2011 rok jest ostatnim, w którym funkcjonuje trzyletni system połowów dorszy, polegający na tym, że danego roku dwie trzecie kutrów nie łowi tego gatunku ryb, otrzymując rekompensaty za postój, a jedna trzecia floty wypływa w morze.
A oto, jak rozdysponowany został limit dorszowy: kwota połowowa odłowiona przez armatora kutra o długości mniejszej niż 8 metrów nie może wynieść więcej niż 15 ton. Po 55 ton dorszy przypada na każdy z 83 statków rybackich od długości 8 do 11,99 m, po 65 ton na każdy z 18 statków rybackich o długości od 12 do 14,99 m, po 85 ton dorszy na każdy z 18 statków rybackich o długości od 15 do 18,49 m, po 90 ton na każdy z trzech statków rybackich od 18,50 do 20,49 m długości, po 102,5 tony na każdy z dziewięciu statków rybackich o długości od 20,50 do 25,49 m, po 70 ton na każdy z 10 statków rybackich o długości powyżej 25,49 m.
Jak twierdzi biuro prasowe ministerstwa, projekt rozporządzenia był konsultowany ze środowiskiem rybackim. Natomiast prezes Związku Rybaków Polskich twierdzi, że dorszy w Bałtyku jest na tyle dużo, że limity powinny być wyższe. Twierdzi także, że ani przydzielone limity, ani system połowów trójpolowy nie zachęcają rybaków do połowów.
Więcej na ten temat w najbliższym papierowym wydaniu „Wyspiarza niebieskiego”
© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów bez zgody redakcji zabronione.
www.wyspiarzniebieski.pl