WYSPIARZ niebieski
AKTUALNOŚCI NA WYSPACH

26.03.2011 9:07

(Rzecz dzieje się w Winoujściu, czyli nigdzie)

Z dawnych kronik grodu –księga III (36)

Tak się w grodzie jako to zwykle ułożyło, że jak już obieranie na kasztelana i do Rady Grodu Ględziskiem zwanej minęło to i ci co tam starania czynili załapawszy się do koryta władzy odpust sobie dali i nigdzie się już pospolitym grodzianom nie pokazywali. Nawet ostatnimi czasy kopaczom skóry krągłej Oponusus ani wicekasztelanka ognistowłosa Czarna Otchłań oblicza nie okazywali i obecnością własną ich nie wspierali. Wicekasztelanka to nawet i na dzieł okazywanie nie przychodziła takoż jak i Leoncjo zwany Strusiem, co to tera ponownie chatą muzykantów, komediantów i inszych twórców różnistych zawiadywał.

Na laurach ci oni spoczęli i ino hołdy od pospólstwa odbierali swoje knowania prowadząc, w cichości komnat Szmalcborka. A było co robić, bo to trza przecie swoim rodzinom, znajomkom i kumom porozdawać co też można było, poustawiać ich, co by im się lepiej żyło. Ot tak dla przykładu ino Dulka - odwieczna ostoja Klanu Komuhunów i Ględziska , co to wielokroć zapowiadała w cień się już odsunąć i spokojne życie starcze wieść tera z władzy korzystając popchnęła córcię swoją do roboty w chacie muzykantów Leoncja, takoż przecie z Klanu Komuhunów. W sotni tężyzny fizycznej Zdybelkę z tego klanu posadowili takoż w nagrodę za zasługi dla Oponususa, a i tam za starania wszelakie dawny woj i ględziołek poprzedni Von Fara robotę dostał. Przyjacioły swoje takoż kasztelan Oponusus rodem z Ormianii wspierał słowem i czynem. I tak w grodzkim wodnym oczku, gdzie łajby i krypy wszelakie stawiali rodzina Muzów gospodę z dawna prowadziła, a i miejsca do sypiania dla przybyszów chcieli tam w starej chacie urzadzać, czego im jednakoż ciągle wzbraniano. Tera się okazało, że przepędzić ich z miejsca tego miarkują, co tez uczynić ma Mario Fryz z sotni tężyzny, boć upatrzył sobie to serdeczny Oponususa kum - Rudyh Pavelek. Temu ci mało ciągle było, bo i przecie na złocistych szerokich piachach w Winoujściu i okolicach interesa z dawien kręcił z synem swym i wielu inszych miejscach grodu wyszynki i spalnie prowadził.

Tak się z wolna rozlewała i w korzenie wrastała w Winoujściu władza Komuhunów , ich popleczników i sług bezwolnych, władzy bezprzytomnie służących.To poniektórzy zwali cichcem i w strachu wielkim „purpurową wyspą”. A to wszystko dlatego, że Oponusus bezwzględnego posłuszeństwa wymagał i kto mu na drodze stawał to ci wrogiem do grobowej deski już zostawał. Ludziska w większość od ryzyka stroniąc, woleli łby po sobie schylić i jarzmo władzy Klanu Komuhunów cierpliwie znosić, żywotem marnym się zadowalając, gdzie ino w myślach skrytych głęboko kasztelana krytykom poddać można było. A i wtedy strach był, boć to przecie przez sen gadać czasem można było, a jakby kto nawet najbliższy słowo złe o kasztelanie usłyszał to i donieść mógł i krzywdę takiemu mieszkańcowi grodu przez to uczynić. Woleli zatem w większości grodzianie (co to starych moc była, bo młodzi wyjechali) żywota w spokoju dokończyć, rewolucji nie czyniąc. Ino z rzadka niektórzy grodu mieszkańcy trzeźwo na żywot patrzący i prosto w ślipia bez strachu Oponususowi błądzenie wytykali, co to korzeniami jeszcze z Komun Epoki było. Ich jednakoż kasztelan za nic nie miał i swoje w mniemaniu o sile czynił. Powiadają w Winoujściu jednakoż stare mądre ludzie – przyjdzie kryska i na Matyska. Chmury czarne się z dawien dawna zbierały i ino patrzeć, jak cosik się z nich wyleje. A powodów ci wiele było. Od upychania swoich wszędy bez pamięci i oporu, innych przy tem kopiąc, po kłopoty ogromne grodu takie jak szkaradne krypy Wielkiej Tratwy, co to dnia każdego stanąć mogły. A i do tegoż się przykładały szkodliwe decyzyje budowniczej Bamichy, co to trwała w przekonaniu o swej nieomylnej mądrości, Oponususowi jedynie chwilami ustępującej, choć i tego do końca nie było wiadomo, bo może ino Stwórca od niej mądrzejszym był.

Na dworze Szmalcborka nadal bez spokoju było, bo dworskie sługi czekały co to ze zmian ogromnych tam wyniknie. Obie wicekasztelanki ognistowłosa Czarna Otchłań i i Bamicha po nowemu dwór układały co wielu o palpitacje serc przyprawiało. Z dworu do grodu napływały wieści różne, że to przepadnie kilku dworzan co to za znaczne komnaty odpowiadali. Powiada się, że może to być Kristof Sznytko, Go-Ha Borówka , a może i Szmalcowna, co to już od dawna w spoczynku, w domowych pieleszach winna tkwić, wnucząt pilnując. Tej ostatniej dwórki odejście ze Szmalcborka było możliwe, choć z drugiej medalu strony poglądając na jej długą i obszerną wiedzę o pokrętnych władzy działaniach może i Oponusus jej dalej nie tknie. Pewnikiem też pozostanie dalej Zoja Kazaczok, co to już od lat wielu ze spoczynku korzystać winna. Ta jednak jeszcze z Oponususem w Komun Epoce w jednej komnacie robiła i zbyt wiele niebezpiecznej wiedzy posiadła, zatem z pewnością na swoim stołku młodych nie puszczając pozostanie. Chyba, że za przemiany na dworze Bamicha będzie odpowiadać, a Oponusus „greka” zagra, że niby nic nie wie toż to w ten czas wszystko możliwym będzie! cdn.

Gall Anomal

(wszelkie podobieństwo do znanych współcześnie osób i sytuacji jest całkowicie przypadkowe)

Tytuł
Podpis
Treść
Komentarze są opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Więcej informacji
WYSPIARZ niebieski