WYSPIARZ niebieski
AKTUALNOŚCI NA WYSPACH

17.07.2010 13:05

(Rzecz dzieje się w Winoujściu, czyli nigdzie)

Z dawnych kronik grodu – księga III (1)

Powróciwszy po zgoła dwudziestu księżycach na opuszczone wyspiarskie włości, jak przystało na kronikarza z krwi i kości postanowiłem dalej spisywać dla potomnych dzieje Winoujścia i jego grodzian. W ten czas miniony od poprzednich zapisków wiele się zmieniło na owej wyspie szwagrów, jak to powszechnie zwą ten skrawek ziemi w kraju Polo-polo.

Minęły bezpowrotnie czasy kasztelanów Sobótki i Możejchana, czy też stojących na czele starszyzny Jajca i Barta Koviaka. Odeszły w niepamięć klany Uwaleni, Solidrani, Falujów oraz wyznawców Baalaszaka. Jeno Komuhunowie się ostali z którymi pakt wazeliniarski zawarł ciura Haszczaj i chorągwiany Pomieszek (jedni wywodzą jego imię od pełnego mieszka , inni tłumaczą, że to ze wszelkiego pomieszania się wzięło). Pakt ów w Radzie Grodu zwanym Ględziskiem wsparł jeszcze klan Morszczachów herbu Pełna Wstecz i niedobitki hordy Hojnego. Z dawnych klanów po drugiej stronie siedziska w Ględzisku zajmowali Pisowie z Kicajem i Soplem na czele, powstały z Uwaleni nowy klan Peonitów z guru Kurszyną oraz osamotniony Możejchan i odstający z boku von Fara.

Pełnię władzy po kasztelanie Możejchanie z tatarskimi rysami oblicza dzierżył teraz od blisko szesnastu księżycy przybysz z dalekiej Ormianii barwiący włosie czarnymi węglami - kasztelan Oponusus. Tenże w poprzedniej Komun Epoce był już kasztelanem z czerwonego nadania, ale w tamtym czasie jeno jako owieczka karnie w stadle chadzał. Na przełomie epok Oponusus zapełnił mieszek talarami zbitymi na zwożeniu z Wikingowa używanych tam psich oleum, które przedawał mieszkańcom kraju Polo-polo jako oleum do ludzkiego włosia. Handlował takoż i latającymi dywanami, a później przez lata księżycowe obkładał grodzianom ich wozy obręczami. W następnej już Demo Epoce Oponusus znowu wybił się na kasztelana po Możejchanie, ale od razu zdjął owczą skórę i wilkiem wyjrzał na grodzian, co to trzeźwy umysł próbowali zachować. Nim się dobrze rozsiadł na kasztelańskim tronie to już z błyskiem żądzy w oku i z niezmąconą dbałością o rodzinny pożytek, włości ziemskie na szkodę grodzian przehandlował.

Przez kilka księżycy kasztelan Oponusus nad Szmalcborkiem z dworem skrybów i nad Ględziskiem całkiem zapanował. Ślepia mydlił i kupował z wprawnością kuglarza łaski starszyzny grodu. A to chłopu ognistowłosej Czarnej Otchłani przy studni dał posażną robotę, braciszka na Wielkiej Tratwie utrzymywał, tudzież oćcu pracunię grodzką obłatwił. O niej samej nie zapomniał i stolec w sotni grodzkiej tężyzny podsunął. Drugi taki stolec podarował Tetrykowi zwanemu też Ryczytrepem, który w zamian łapę swoją z wdzięczności kasztelanowi na Ględzisku - kiedy trza wyciągał i dobre słowo wyrzekał - kiedy winien. Kaczy Mark też rudą rączunię wyciągnął po robotę przy grodzkiej studni, a i włości ziemskie polubił za co uszy na dźwięk głosu kasztelańskiej Jego Nieomylności wdzięcznie i przykładnie tulił po sobie. I tak jak na czarnobrewego satrapkę przystało Oponusus rozdawał klanowi Komuhunów i im podobnych dobra oraz przywileje grodzkie wszelakie, służebności bezgranicznej w zamian wymagając. Tych grodzian, którzy śmieli słowem i czynem świadczyć przeciw kasztelanowi życie satrapka jak mógł obrzydzał i mściwym mieczykiem wygrażał, a jak się nadało to kłuł do bólu, chamskie zwyczaje przy tym obnażając. O niesławnych czynach czernionego Oponosusa rodem z Ormianii słów na papirus jako skrzętny kronikarz przeleję jeszcze nieco w dalszych wypominkach.

Nastał w końcu czas księżyca w Demo Epoce, kiedy to grodzianie nową starszyznę do Rady Grodu, czyli Ględziska wybrać mają , a i kasztelana nowego władzą nad Szmalcborkiem oraz całym Winoujściem obdarzą. Członkowie Ględziska dumać w cichości zaczęli co to będzie, co to będzie... Niektórzy porozumiewawczo patrzyli po sobie nie wyznając głośno swoich myśli, ze strachu przed kasztelanem. W jednym z wieścionosów grodzkich pisarczyk jakowyś wspomniał, że członek Ględziska - Pasuj zwany Szujką z klanu Komuhunów nabrał chrapki na kasztelański tronik. Połaskotało to ambit Pasuja, ale i Czarnej Otchłani myśli takowe pod ognistą czupryną wędrowały. Młodzi z klanu Komuhunów coraz bardziej krzywym okiem poglądali też na niektóre, siedzące obok nich wieczne żywe skamieliny z Komun Epoce. Co to będzie, co to będzie szeptali kierując przerażone ślepka w stronę nowej grupy Rasowców. Spokój starał się zachować tylko kasztelański Knebbels - Karl Luz, choć pod maską wytrawnego specpoliwoja nerwowo drgały skrywane tiki.

Nastroje w grodzisku rozgrzały nie tylko słońca letniego przypały, ale i plecione powiastki co do nowej kasztelana niewiastki. Urodziły się one tuż przed winoujską wyprawą do dalekiej Iberii, gdzie kasztelan ze świtą i nieco kmieci wraz z pisarczykami udali się podejrzeć u Portugalezów beki ogromne z gazosmrodem, służącym do grzania chałup i jadła gotowania . O tym już w kolejnym periodzie, w następnym kronikarskim wywodzie, spisanym dla potomnych nie na wodzie...    cdn za tydzień

Gall Anomal

(wszelkie podobieństwo do znanych współcześnie osób i sytuacji jest całkowicie przypadkowe)

 

KOMENTARZE
mrufka - idiotyzmy
2010-07-17 20:55:56  |  IP: 88.156.233.*
co za idiotyczne grafomaństwo!!! mam nadzieje, że ras to wszystko odmieni :))
Tytuł
Podpis
Treść
Komentarze są opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Więcej informacji
WYSPIARZ niebieski